Krajobraz zamrożenia. Wyjaśniam obrazy, które towarzyszyły trudnym emocjom

Opublikowano w 18 stycznia 2026 10:17

W moim ostatnim wpisie o odcięciu emocjonalnym starałam się ubrać w słowa stan, w którym nasz układ nerwowy – dla własnego bezpieczeństwa – mówi "dość" Pisałam o mechanizmach obronnych i Teorii Poliwagalnej, ale czułam, że same słowa to za mało, by oddać ten surowy, wewnętrzny krajobraz.

Dziś chcę Was zaprosić do mojego świata jeszcze raz, ale w inny sposób. Przygotowałam trzy obrazy, które nie znalazły się tu przypadkowo. Są one dla mnie wizualnym zapisem tego, co prawdopodobnie dzieje się w sercu i układzie nerwowym człowieka, gdy ból staje się ciężki do zniesienia. 

Zatrzymajmy się przy nich na chwilę. Pozwólcie, że opowiem Wam, co widzę w tych symbolach i jak każda linia oraz kolor odzwierciedlają ten trudny proces przetrwania.

Zacznijmy od pierwszego kroku: Sekundy, w której zapada decyzja o izolacji...

Postać na zdjęciu wydaje się być w zawieszeniu, niemal lewituje. Miecz nie jest narzędziem agresji, lecz chirurgicznym instrumentem „zamrażania”. Chłopiec trzyma w dłoni wiązkę kolorowych przewodów. To są Twoje „wtyczki”. Moment, w którym miecz (Twoja decyzja o przetrwaniu) dotyka tych nici, to właśnie ta sekunda, w której zapada ciemność.

Chłopiec robi to precyzyjnie. W jednej chwili odcina od cierpienia, ale jak widzicie na obrazie – zostawia serce i umysł w bezpiecznej, ale przerażająco szarej izolacji. To cena, którą płacimy za spokój, który w rzeczywistości jest tylko zamrożeniem.

Kiedy lustra przestają kłamać...

Spójrz na to zdjęcie jeszcze raz. Ta kobieta nie walczy. Ona po prostu JEST ze swoimi odłamkami.

To zaproszenie dla Nas: nie musimy być od razu "poskładani"

Dojrzałość zaczyna się od momentu, w którym siadasz w kręgu swojej prawdy i mówisz: "Patrzę na siebie, to ja, widzę wyraźnie, że coś mi nie służy". Tylko z tych odłamków można ułożyć obraz kogoś, kto już nigdy nie będzie musiał się odcinać, by przeżyć.

Zamrożenie nie jest końcem drogi

Na samym dole widzimy postać zamkniętą w lodowej bryle. To moment kiedy ból staje się nie do zniesienia, a jedynym sposobem na przetrwanie jest całkowite wyłączenie czucia. Postać jest skulona, odizolowana od świata zewnętrznego. Lód chroni przed dalszymi ciosami, ale jednocześnie staje się więzieniem. To stan, w którym człowiek czuje się „odłączony od zasilania”. Świat za szybą lodu wydaje się odległy i nierealny.

Nad lodową bryłą rozciąga się drabina, po której postać desperacko biegnie w górę. To symbol ogromnego wysiłku i napięcia. Szczebelki drabiny płoną, a wokół biją pioruny. To wizualizacja stresu, lęku i adrenaliny. Człowiek w tym stanie nie czuje spokoju – czuje przymus ucieczki z „lodowego więzienia” lub walki o lepsze jutro. Bieg po płonącej drabinie pokazuje, jak wiele energii kosztuje nas próba wydostania się z kryzysu. To etap, na którym robimy wszystko, byle tylko nie wrócić do stanu odrętwienia.

Na samej górze, w świetle wyłaniającym się zza ciemnych chmur, widać postacie trzymające się za ręce. To cel podróży każdego z nas. Człowiek jest istotą stadną. Prawdziwe uleczenie i wyjście z zamrożenia następuje wtedy, gdy odzyskujemy zdolność do bycia w relacji – bezpiecznej, opartej na zaufaniu i bliskości. Światło kontrastuje z mrokiem na dole. Symbolizuje jasność umysłu, odzyskanie kolorów życia i poczucie, że „jestem u siebie”.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.