A jakby tak, zamiast oczekiwać miłości, zrozumienia, szczerości i lojalności od kogoś, odwrócić wektor i zacząć dawać to sobie?
To ciekawy punkt wyjścia do zaufania sobie, który może dać początek niezależności. Gorzej, gdy jest się w relacji, wobec której ma się oczekiwania, by ktoś kochał nas po naszemu.
Przecież druga osoba może tego nie chcieć albo po prostu mieć inny język miłości. To też jest w porządku, bo każdy człowiek jest inny. Każdy też wyniósł z domu rodzinnego pewien bagaż doświadczeń – lżejszy bądź cięższy.
Niedawno usłyszałam dosadne porównanie do trupów, które może zobrazować ten bagaż. Nasze trudne doświadczenia z dzieciństwa (o ile je mamy, rzecz jasna) są jak trupy wrzucane do szafy. Możemy ułożyć dość duży stos i zamknąć szafę – raz, drugi, trzeci. Po czasie jednak smród zacznie wybijać i trzeba będzie zmierzyć się z trudną przeszłością. Choć założę się, że są osoby, które zdołają przed nią uciec, albo chociaż tak będzie im się zdawało. I co wtedy?
Gdy idziemy przez życie w parze z osobą, która ma ten ciężki, wypełniony kamieniami plecak (zdecydowanie wolę to porównanie od trupów), wspinaczka staje się trudna. Wyobraźmy sobie, że ktoś idzie pod tę górę z osobą, która również posiada taki plecak, ale już nieco lżejszy. Świadomość pozwoliła jej rozpiąć suwak i wyrzucać kamień po kamieniu. Ta bardziej świadoma osoba może się po czasie zmęczyć ciągnięciem w górę tej drugiej. Każdy z nich ma wybór, każdy jest kowalem własnego losu. Każdy może stawiać granice i pilnować, by nie były one przekraczane.
Dodaj komentarz
Komentarze