Norymberga

Film o Göringu

Wielkim Hermannie Göringu – bo tak niewątpliwie, przez pryzmat swojego narcyzmu, sam siebie postrzegał. Jak na produkcję amerykańską spodziewałam się czegoś lepszego, choć trudno powiedzieć, czego dokładnie. Słyszałam o porównaniach "Norymbergi" do "Milczenia owiec", gdzie Anthony Hopkins wcielił się w rolę seryjnego mordercy pomagającego agentce FBI. To jednak nietrafne zestawienie. Tutaj mamy do czynienia z okrutną historią, a nie fikcją literacką.

​Zbyt mocno uderzyły mnie drastyczne zdjęcia zwłok, stosy ciał bezbronnych ludzi, którzy nie wiedzieli, dlaczego giną. To wstrząsający obraz. Myślę jednak, że dla młodzieży, która często niewiele wie o Holokauście, ten widok był potrzebny. Bo kto w wieku kilkunastu lat sięgnąłby po dokumenty o procesie norymberskim? Szanuję, jeśli ktoś to robi, ale nie oszukujmy się – w czasach TikToka łatwiej przewijać treści niż zgłębiać historię.

Rami Malek jako psychiatra Douglas Kelley

Zabrzmiało to moralizatorsko, ale może tak miało być. W filmie uwagę przykuwa znakomita rola Ramiego Maleka. To jego spojrzenie – oczy pełne dociekliwości. W pewnym momencie miałam wątpliwość, po której stronie barykady stoi jego bohater. Jednak wygrała... sprawiedliwość? Honor? A może po prostu człowieczeństwo. Zauważyłam jego przejęcie, gdy podczas procesu oglądał dowody zbrodni nazistowskich; chyba sam nie zdawał sobie sprawy z ogromu tego cierpienia. Więź między nim a Göringiem wtedy się zachwiała, a może zerwała. Jego wyrzuty w stronę marszałka Rzeszy były szczere – choć przecież wiadomo, że wszystko to był teatr dobrze zaplanowany przez oskarżonego.

​Göring był drugą najważniejszą osobą w Trzeciej Rzeszy. Nie mógł nie wiedzieć o ogromie zbrodni. Russell Crowe stworzył znakomitą kreację – świetnie oddał pyszałkowatość, wyniosłość, arogancję, ale też spryt i inteligencję tej postaci.

Na uwagę zasługuje też Rudolf Hess i jego powracająca amnezja. Mnie ona wręcz rozśmieszyła, mimo ciężkiej tematyki filmu. Hess sam się jednak zdradził – jego ciało zasalutowało, zanim umysł „ogarnął”, co się dzieje. To był odruch bezwarunkowy na widok Göringa, który sprawił, że późniejsze wypieranie się znajomości było daremne.​Amerykanie ubrali tę historię w dobrą formę. To film, który da się obejrzeć, a momentami porusza bardzo mocno.

​Na osobne przemyślenie zasługuje postać psychiatry, Douglasa Kelleya. Wydaje się, że o ludzkim mózgu wie wszystko, a w jego oczach widać pasję poznawania nazistowskich umysłów. Tu jednak trzeba oddzielić film od rzeczywistości. Prawdziwy Kelley cierpiał na depresję i finalnie popełnił samobójstwo w ten sam sposób co Göring – zażywając cyjanek. Chciał uświadomić światu, że narcyzów żądnych władzy możemy spotkać na co dzień, nawet bez mundurów. Prawda okazała się dla niego zbyt ciężka, przygniotła go bezsilność i brak zrozumienia. Jego książka wówczas się nie sprzedała. Dopiero teraz, po latach, jego historia została dostrzeżona.

Rami Malek jako psychiatra Douglas Kelley

Utkwiła mi w pamięci jeszcze jedna scena z procesu: starcie prokuratora Jacksona z Göringiem o tłumaczenie ustawy. Göring twierdził, że chodziło o przesiedlenie Żydów, a nie ich zagładę. Gra słów miała tu kluczowe znaczenie i zdawało się, że nazista triumfuje. Naszła mnie wtedy niepewność: czyżby prawda miała się nie obronić? Sytuację uratował brytyjski prokurator generalny. Zasypał Göringa pytaniami, doprowadzając go pod ścianę, aż ten w emocjach potwierdził swoją lojalność wobec Hitlera. To jednoznacznie wskazało na jego winę i pełną świadomość podejmowanych decyzji.


Jestem też na tych platformach. Jeśli masz ochotę na więcej, śmiało wpadaj. 


Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.